Demonstracja pod sądem. Krakowianie protestuję przeciwko “szajce hejterów” w Ministerstwie Sprawiedliwości

Zorganizowana grupa, z której część nosi łańcuchy sędziowskie, brała udział w akcji oczerniania ludzi – mówił Bogdan Klich podczas demonstracji pod krakowskim sądem. W czwartkowy wieczór zebrało się tam ponad 400 osób, którzy protestowali przeciwko “hejterskim” metodom Ministerstwa Sprawiedliwości.

Krakowska demonstracja zaczęła się od chwili ciszy, którą zebrani uczcili ofiary burzy, jaka przeszła nad Tatrami.

Pod sądem zebrało się około 400 osób, by protestować przeciwko metodom walki PiS-u z przeciwnikami politycznymi. Wśród demonstrantów pojawili się m.in Bogdan Klich, Lidia Gądek, Jerzy Meysztowicz i Jerzy Fedorowicz i Józef Lassota.

Hejterska afera w Ministerstwie Sprawiedliwości

– Pod egidą wiceministra sprawiedliwości działała szajka – mówiła Ewelina Pytel z KOD.

– Nie możemy się przyzwyczajać do takich sytuacji. Ale nie możemy poprzestać też na oburzeniu. Musimy doprowadzić do wyprowadzenia z parlamentu osób odpowiedzialnych za oczernianie, szkalowanie i niszczenie obywateli – dodała.

Zebrani skandowali: Nie ma zgody!

Bogdan Klich: Ziobro powinien odejść

– To coś zupełnie niewyobrażalnego – wołał Bogdan Klich. Jak stwierdził, zorganizowana grupa, z której część nosi łańcuchy sędziowskie, brała udział w akcji oczerniania ludzi. A pod bokiem ministra Ziobry sędziowie, którzy “przeszli na ciemną stronę mocy” prowadzili działalność przestępczą.

– Żądamy dymisji ministra Ziobry. Żądamy powołania komisji śledczej. Minister nie może być sędzią we własnej sprawie – wołał Klich razem z tłumem. I dodał: – Niech kandydaci na posłów i senatorów z panią poseł Wassermann na czele odpowiedzą na pytanie, czy są za tą komisją czy przeciwko niej.

“Trzeba przywrócić w Polsce normalność”

Obecny na demonstracji Józef Lassota stwierdził, że zagrożona jest obywatelska wolność. – Obetną nam wolność plasterek po plasterku. Zbierając podpisy na ulicach widzę, że ludzie boją się składać podpisy na naszych listach. Musimy przywrócić prawdziwą wolność Polsce – mówił.

Jerzy Meysztowicz komentował: – Na własne oczy zobaczyliśmy, jak wygląda reforma wymiaru sprawiedliwości prowadzona przez zorganizowaną grupę przestępczą. Mam nadzieję, że do gmachu, który jest za mną, powrócą ludzie tego godni. Żeby tak się stało, do urn musi iść jak najwięcej osób. Są ludzie, którzy zostali uwiedzeni dobrą zmianą. Walczmy o nich.

Meysztowicz stwierdził, że Kraków wstydzi się za Ziobrę, Dudę, Gowina i Terleckiego. – Niech Gowin stanie w tym miejscu i powie jako były minister, co o tym sądzi – apelował poseł Nowoczesnej.

“Walczmy o Polskę!”

Pod sadem demonstrowała też Daria Gosek-Popiołek, kandydatka lewicy.

– Chcemy Polski z niezależnym sądownictwem. Niezależne sądy uchylają zakazy marszów równości, dzięki niezależnym sądom mieszkańcy Puszczy Białowieskiej nie muszą tłumaczyć się przed sądami ze swojej działalności. Walczmy o nie i o Polskę dla wszystkich, a nie dla wybranych – mówiła.

Elżbieta Bińczycka, kandydatka PSL: – Mówię z pełnym przekonaniem. To, co dzieje się w Polsce, przypomina lata trzydzieste. Musimy zdymisjonować cały rząd. Zrobimy to 13 października.

O tym, że sytuacja w Polsce to jeden z najtrudniejszych momentów Rzeczypospolitej mówił Jerzy Fedorowicz: – Mówię do młodych. Musicie iść do wyborów, żeby pokazać, że Polska jest krajem wolności i tolerancji. To jest również wasz kraj!

Na koniec zebrani odśpiewali hymn Polski.

źródło: Gazeta Wyborcza