Józef Lassota: Bardzo bym chciał, żeby śmierć Pawła Adamowicza była momentem przełamania

wpis w: Aktualności, Media, Radio | 0

– Jestem zbudowany postawą większości społeczeństwa – tak poseł PO Józef Lassota mówił na antenie Radia Kraków o marszach pamięci i spotkaniach w polskich miastach poświęconych pamięci Pawła Adamowicza. W Gdańsku kilka tysięcy osób z płonących zniczy utworzyło wielkie serce. Podobnie było w innych miastach. “To sprzeciw wobec fali nienawiści w mediach i polityce” – oceniał poseł Lassota w porannej rozmowie Radia Kraków. Pogrzeb prezydenta Gdańska odbędzie się w sobotę. Żałoba narodowa będzie obowiązywać od 17 w piątek do 19 w sobotę.

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

2

Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z posłem PO, Józefem Lassotą.

Wczoraj Sejm minutą ciszy uczcił pamięć Pawła Adamowicza. W wielu miastach ludzie codziennie spotykają się w milczeniu. Jest pan poruszony skalą tego narodowego przeżywania żałoby po zamordowanym prezydencie Gdańska?

– To ogromna tragedia. Największa tragedia dla najbliższych, ale też dla kraju jest ból i żal. Jestem zaszokowany tym zabójstwem, które zostało dokonane publicznie, na oczach milionów ludzi. Jeśli chodzi o reakcję ludzi to we wszystkich miastach jest sprzeciw przeciwko temu, żeby była ta fala nienawiści. To w Polsce się dzieje od 3 lat. Jesteśmy szczuci na siebie. Fala nienawiści powoduje, że mowa nienawiści w mediach i polityce jest. Najpierw tolerowane jest bicie. KOD-owcy w Radomiu byli bici. Potem są zabójstwa. To prowadzi do wojny wewnętrznej. Jestem zbudowany postawą większości społeczeństwa. Mam nadzieję, że to wreszcie przyniesie efekt. Mieliśmy już traumy, które efektu nie przyniosły. Może wreszcie ci, którzy organizują nienawiść, zaprzestaną tego.

Lider PO mówił wczoraj w Sejmie, że Pawła Adamowicza zabiła nienawiść obłąkana i dobrze zorganizowana. Pan mówi, że to zjawisko nam towarzyszy od trzech lat. Trudno uwierzyć. Marek Rosiak, działacz PiS z Łodzi, w 2010 roku zginął z ręki człowieka obłąkanego. Nie wiem jak głęboko trzeba sięgać do historii, żeby się doszukiwać przyczyn tego zjawiska.

– Jasne, że zawsze są ludzie, którzy są z takich czy innych powodów agresywni. To prawda. Oni mogą być chorzy, pod wpływem różnych środków. Tak też było z Markiem Rosiakiem. Jednak ten sposób przekazywania propagandy, który ma dzisiaj miejsce… Wcześniej tego nie było. Rozumiem, że pan nawiązuje do reakcji po Marku Rosiaku. Prezydent i premier pojechali od razu na miejsce. Reakcja była. Oni złożyli kwiaty, kondolencje. Dzisiaj mamy inną sytuację. Pozwala się na to, żeby organizatorzy urodzin Hitlera byli bezkarni. Dopiero wczoraj prokuratura postawiła zarzuty. Nie stawia się zarzutów gdy ktoś wystawia akt politycznego zgonu, to się umarza. Nie reaguje się na to, że bojówki narodowców biją protestujących przeciwko faszyzmowi. Nie można tego porównać do sytuacji sprzed kilku lat.

Żałoba narodowa będzie obowiązywała od 17 w piątek do 19 w sobotę. O 12:00 w gdańskiej Bazylice Mariackiej msza pogrzebowa. Po tej żałobie wróci polityczna rzeczywistość pełna agresji, czy to jest wydarzenie przełomowe, które zmieni życie polityczne?

– Bardzo bym chciał, żeby to był przełom, żeby śmierć Pawła Adamowicza była momentem przełamania. Jednak moja wiara w to nie jest mocna. Po śmierci naszego papieża, po Smoleńsku wydawało się, że jest duża trauma, że to zmieni życie polityczne. To się nie stało. Może wreszcie teraz Paweł Adamowicz będzie nad tym czuwał?

Szef MSWiA zapowiada surowe działania policji w przypadku agresji słownej w internecie. Od niej się zaczyna. To niebywałe, że w ciągu ostatnich dni zatrzymano kilkanaście osób, które nawołują do agresji. 48-latek groził śmiercią Donaldowi Tuskowi, 71-latek groził prezydentowi Andrzejowi Dudzie. Te złe emocje w końcu zostaną wyhamowane przez wysłanie sygnału, że w internecie nie można bezkarnie wszystkim grozić?

– Najwyższy czas, żeby to uczynić. Dzisiaj wysłuchałem rozmowy z Pawłem Kowalem. Ten morderca z Gdańska domaga się, żeby jego proces nie odbywał się w Gdańsku, bo to miasto jest opanowane przez PO i mówi, że tylko Ziobro może go uratować. Klimat jaki powstał w Polsce, wyzwala w tych ludziach poczucie przyzwolenia do zachowywania się w taki sposób. Cieszę się, że Joachim Brudziński wreszcie zaczyna reagować. Bezkarność powoduje, że różne przypadki się wzmacniają.

Te przepisy, które obecnie są, wystarczy egzekwować, czy są potrzebne nowe regulacje prawne? Może powinniśmy zacząć od siebie? Prezydent Majchrowski mówił, że dopiero po jego interwencji w jednej z krakowskich redakcji usunięto nienawistne komentarze, które pojawiły się już po informacji o śmierci prezydenta Adamowicza.

– Zawsze prawo można udoskonalać. Dzisiaj przepisy pozwalają na ściganie takich zachowań. Problem w tym, że przyzwalano na takie zachowania, które powodują sączenie nienawiści. To poważny problem. Dołożyłbym do tego jedno. Znowu mówię o trzech latach, ale jeśli cała Polska i świat widzi, że władze nie przestrzegają konstytucji to może być to traktowane jako przyzwolenie do zachowań karalnych. To jest cały splot sytuacji. On spowodował taką atmosferę w kraju, że uaktywniają się złe emocje. Media mają tu swoją rolę. Jeśli w poniedziałkowych wiadomościach w TVP Jacka Kurskiego jest program oceniony jako najgorszy to jak to może działać w społeczeństwie? Każdy powinien zacząć od siebie. Nie ma nikogo bez winy. Każdy powinien w swoim sumieniu zobaczyć, co należy poprawić. Rządzący mają jednak zasadniczą rolę.

Przy okazji wraca pytanie o to, jak państwo – jako instytucja – poradziło sobie z kryzysem. To bolesne pytanie. Dowiadujemy się, że matka zabójcy ostrzegała policję na tydzień przed wyjściem z więzienia swojego syna, że ma obawy dotyczące jego stanu psychicznego. Policja miała powiadomić zakład karny, ale dalej z tą informacją nic nie zrobiono.

– Przed chwilą przeczytałem, że zakład karny nic o tym nie wiedział. Tak to zadziałało. Albo policja nie przekazała, albo zakład karny to zlekceważył. Takie sygnały nie mogą być traktowane jako nieistotne. To może kosztować życie ludzkie i tragedię narodową. To dla całego kraju jest sytuacja, która powoduje zagrożenie. Nie wolno lekceważyć. To świadczy, że nie ma wymagania od służb odpowiedniego postępowania.

Teraz wymiar polityczny. Najpóźniej w kwietniu muszą się odbyć przedterminowe wybory na prezydenta Gdańska. PiS, Nowoczesna i ruchy miejskie już zapowiedziały, że nie wystawią kandydatów. PO na razie mówi, żeby uszanować czas przed pogrzebem. Jedyną kandydatką, o której się mówi jest dotychczasowa wiceprezydent, Aleksandra Dulkiewicz. PO wystawi swojego kandydata, czy będzie to plebiscyt, w którym współpracowniczka Pawła Adamowicza będzie jedyną kandydatką?

– Do tego komentarz może być tylko jeden. W sobotę żegnamy Pawła Adamowicza. Sprawa co będzie potem, będzie później istotna. Rozumiem, że PiS chciał wyjść do przodu. To była ocena racjonalna. To wynika z kalkulacji. W tej sytuacji trudno zakładać, że kandydat PiS miałby szanse. Pewnie będzie tak jak pan powiedział.

źródło: Radio Kraków