Józef Lassota: „Jak się nie przestrzega pewnych przyjętych zasad, trzeba się z tego wytłumaczyć”

wpis w: Aktualności, Media, Radio | 0

– Polska jest członkiem Unii Europejskiej, przyjęła więc zasady, które obowiązują wszystkich członków. Teraz nasz kraj próbuje stosować inne inne zasady. Nie jest zatem dziwne, że kraje unijne chcą dowiedzieć się o co chodzi – tak poseł Platformy Obywatelskiej Józef Lassota komentował w Radiu Kraków dzisiejsze wysłuchanie Polski w sprawie praworządności. „To jest normalne w każdym środowisku. Jak się nie przestrzega pewnych przyjętych zasad, trzeba się z tego wytłumaczyć” – dodawał poranny gość Radia Kraków.

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

00.00.0000 Kraków - Józef Lassota, prezes klubu KS Cracovia fot. Anna Kaczmarz

Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z posłem PO, Józefem Lassotą.

Dzisiaj po raz pierwszy w historii UE nastąpi tak zwane wysłuchanie kraju członkowskiego. To ciąg dalszy sporu Polski z Komisją Europejską o praworządność. To, że do tej dyskusji włączą się inne kraje to dobrze, czy gorzej dla Polski?

– Polska jest członkiem UE. Przyjęła zasady, które wszyscy przyjęli dobrowolnie. Jeśli w grupie, która chce współpracować, jeden partner – czyli Polska – próbuje stosować inne zasady, trudno się dziwić, że pozostali chcą się wypowiedzieć i ocenić, czy chcą z takim partnerem współpracować. To sprawa zasad Unii. Nie widzę nic dziwnego w tym, że inni uczestnicy tej grupy, chcą ocenić, czy partner stosuje zasady, które wszyscy przyjęli. Trudno sobie wyobrazić, że każdy chciałby stosować swoje zasady, ale korzystać z przywilejów. To normalne w każdym środowisku, gdzie się na coś umawiamy.

Dzisiaj Polskę ma reprezentować wiceminister spraw zagranicznych Konrad Szymański. Myśli pan, że to wysłuchanie spowoduje zmniejszenie napięcia? Ministrowi uda się przekonać pozostałych partnerów w Unii do kierunku polskich reform sądownictwa? O to głównie jest spór.

– Trudno jest przyjąć mnie, że uda się przekonać. Są łamane zasady, konstytucja. Nie mówię o niuansach. W konstytucji jest wprost, że kadencja I prezesa Sądu Najwyższego trwa 6 lat. Jeśli konstytucja tak mówi wprost, a lekceważy się ten zapis to nie wyobrażam sobie, że ktoś może mieć inne zdanie. To jednoznaczne. Nie sądzę, żeby ta sytuacja zniwelowała tę ocenę, ale tam też jest polityka. Niektórzy będą chcieli wygrać swoje sprawy przy okazji. Sprawa się raczej nie zakończy. Niestety. Taka jest procedura, będziemy w tym musieli funkcjonować.

Wydaje się, że w Europie większe emocje wywołuje kolejna odsłona sporu o politykę migracyjną Wspólnoty. Za nami nieformalny szczyt w weekend, bez Polski. W czwartek będzie kolejny szczyt, ze wszystkimi krajami Unii. W tle jest groźba, że Schengen przestanie istnieć. Szef niemieckiego MSW grozi, że jeśli w czwartek UE nie ustali wspólnej polityki ws. uchodźców, jego kraj będzie odsyłał migrantów z niemieckiej granicy.

– Tak. To brak solidarności w Unii. Sprawa migrantów od początku… Trudno było przewidzieć ten efekt lawinowy. Można mówić o błędach, ale wypracowanie wspólnych zasad w nowej sytuacji jest konieczne. Trudno się dziwić Niemcom, oni tak uważają. Jeśli nie zachowujemy się solidarnie… To dotyczy często osób bezbronnych. To problem. Jestem przekonany, że rozwiązanie musi się znaleźć. Węgry i Polska już swoje pokazały. Sprawa jest skomplikowana. Pewnie nie zakończy się w czwartek.

1 lipca przewodnictwo w UE obejmuje Austria. Kanclerz Kurz już zagroził, że przywróci kontrolę na granicy włosko-austriackiej. Tamtędy ten transfer przebiega. Jak Polska powinna się zachować, gdy powrócą pytania o relokację? Premier ostatnio mówił o krajach Europy zachodniej, że to klub miłośników relokacji, ale Polska nie zamierza do niego należeć.

– Cały czas uważam, że nie można się odwracać od problemu. Oczywiście, czy to sprawa relokacji, przyjęcia pewnych kwot… Nie jest to może najlepsze rozwiązanie, ale polski rząd nie powinien odwracać się od sprawy humanitarnej. Uczestnictwo Polski powinno tu być. Nie wystarczy wysłać pieniędzy do krajów arabskich, żeby zorganizować im tam życie. W sprawach ludzkich, dzieci… Kiedyś prezydent z Gdańska chciał przyjąć dzieci do leczenia, rząd się nie zgodził. To postawa naganna. To brak poczucia pewnego zobowiązania w stosunku do tego, co inne kraje robiły przez lata dla Polaków. Chociażby II wojna, Solidarność. Ludzie emigrowali, znajdowali swoje miejsce. Takie stawianie sprawy jest nie do przyjęcia.

PO zapowiadała, że będzie zachęcać mieszańców, żeby włączyli się w ruch Wolontariuszy Wolnych Wyborów i patrzyli komisjom wyborczym na ręce podczas wyborów samorządowych. Lech Wałęsa zapowiedział, że reaktywuje Komitety Obywatelskie. Jak pan ocenia jego decyzję? Historyczny lider Solidarności powraca do formuły, która w 1988 roku działała w zupełnie innym kontekście. Wtedy Polacy żyli nadzieją. W 1989 roku były pierwsze, częściowo wolne wybory. Widzi pan analogię?

– Troszkę inny cel jest tych Komitetów. To porozumienie też z opozycją. To tak samo sprawa kontroli tego, czy dzisiaj wybory zostaną przeprowadzone uczciwie. To, że PiS manipuluje przy ordynacji to widać. Jest to robione na kolanie. Chociażby sprawa skreślania w kratkach budzi obawy. Gdyby wyniki były mniej korzystne, będzie próba manipulacji. W obecnej sytuacji, kiedy PiS oszukuje i kłamie, jest ważna kontrola. Dzięki Lechowi Wałęsie za taką inicjatywę. Cel jest inny, ale ten ruch może się przekształcić w ruch polityczny.

Pamięta pan, że przy poprzednich wyborach, opozycyjny wtedy PiS podobne inicjatywy organizował. Może politycy opozycji po prostu mobilizują swoich wyborców. Nie ma w tym nic złego? To element demokracji?

– Nie mówię, że jest w tym coś złego. Kontrola wyborów zawsze jest ważna. Ja oceniam, że dzisiaj jest niezwykle poważne zagrożenie tego, że wybory nie będą uczciwe.

Jutro radni mają zająć się projektem rezolucji, która ma zwrócić się do władz o to, by zaostrzono przepisy dotyczące wynajmu krótkoterminowego. Są takie platformy internetowe, które umożliwiają osobom prywatnym zgłaszanie swoich mieszkań i wynajmowanie ich turystom na kilka, kilkanaście dni. Okazuje się, że w centrum Krakowa jest wiele kamienic, gdzie jest więcej takich turystów niż mieszkańców i staje się to problemem.

– Uważam, że konkurencja jest zawsze dobra. Pytanie, czy to jest legalne. Z tego co wiem mówimy o systemie Airbnb. Ten system ułatwia gościom korzystanie. Jest być może problem. Jeśli to jest mieszkanie przeznaczone do tego celu i wynajmowane, ale obok mieszkają normalni mieszkańcy to jeśli to przeszkadza, nie powinno to być dopuszczone. Tam, gdzie jest niezależne wejście, gwarancja, że nie będzie to zakłócać życia mieszkańcom, nie ma przeszkód. Tam, gdzie może to powodować zakłócenie, bo goście mogą przychodzić o różnych porach i różnie się zachowywać, jest to problem.

Po ostatnim meczu Polaków na mundialu stracił pan serce do oglądania ostatniego spotkania naszej reprezentacji z Japonią, czy będzie pan kibicował?

– Miałem to szczęście, że nie mogłem oglądać ostatniego meczu. Byłem na spotkaniu. Bym pewnie stracił nieco zdrowia. Cóż… Jest klęska, kompromitacja. Trener i Robert Lewandowski mówią, że dali z siebie wszystko. Chyba niewiele mają do dania. To minie. Trzeba budować dalej. Piłka na tym się nie kończy. Będziemy dalej kibicować po tym szoku. Trzeba iść do przodu.

źródło: Radio Kraków