Józef Lassota: Kandydat opozycji w Krakowie to nie musi być funkcjonariusz partii

wpis w: Aktualności, Media, Radio | 0

„Jeśli Jacek Majchrowski zdecyduje się kandydować to jego poparcie jest prawie pewne” – mówił poseł Lassota. Jak dodał, jest też przygotowywany wariant B, gdyby obecny prezydent Krakowa nie zdecydował się walczyć o reelekcję.

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

jl

Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z posłem PO, Józefem Lassotą.

Irlandzka sędzia nie chce deportować do Polski osoby poszukiwanej od 5 lat przez policję, oskarżonej o handel narkotykami i udział w zorganizowanej grupy przestępczej i prosi Trybunał Sprawiedliwości UE o wyjaśnienie jej wątpliwości dotyczących praworządności i demokracji w Polsce. Jaki finał będzie miała ta sprawa?

– Jeśli przyjąć, że sędzia irlandzka kierowała się stanowiskami organizacji międzynarodowych, Komisji Weneckiej i Komisji Europejskiej to jest prawdopodobne, że Trybunał Sprawiedliwości orzeknie, że nie ma podstaw do wydania, bo praworządność w Polsce jest zagrożona. To postępuje. Z każdym krokiem PiS widać podporządkowanie sądów polityce, urzędnikowi partyjnemu. Może tak się stać, że Trybunał uzna, że nie ma warunków do rzetelnej oceny przez sąd w Polsce. Jak tak się stanie to będzie to poważne. Nie chodzi tylko o jednego człowieka, ale o opinię o Polsce. Jeśli nie będziemy wiarygodnym państwem dla różnych interesów – inwestycji, spraw międzynarodowych – to Polska będzie izolowana. Stanie się tak, jak zapowiedział Kaczyński – jak będziemy sami to dobrze, bo sami będziemy sobie rządzić.

Myśli pan, że Trybunał odważy się podzielić wątpliwości sędzi z Irlandii? Jeśli by tak się stało, może to doprowadzić do chaosu. W przypadku tej osoby, irlandzki sąd wypuści człowieka z poważnymi zarzutami. Ten człowiek dalej będzie mógł dopuszczać się przestępstw.

– To jest groźne. To jest zagrożenie, które powoduje, że nie będzie można oceniać przestępców. To może być precedens. Jak tak się zdarzy to inni sędziowie też będą mogli tak zrobić. Proszę sobie wyobrazić jakie będzie zamieszanie. To czyni PiS. Nie wiem, czy nie jest to konsekwentne działanie, żeby się wyizolować. Jak posłuchamy bzdur prezydenta Dudy o „okupacji” przez UE to znaczy, że ten kierunek jest realizowany. Jesteśmy w sytuacji poważnego zagrożenia jak chodzi o naszą pozycję. Obywatele mają kontakty międzynarodowe. Będziemy traktowani jako ewenement, zjawisko niespotykane.

Wczoraj odbyło się spotkanie szefa MSWiA Joachima Brudzińskiego z przewodniczącym PKW. Dotyczyło to organizacji wyborów samorządowych w kontekście zmienionej ordynacji. Przewodniczący Hermeliński zgłaszał swoje wątpliwości. Nowa ordynacja wymaga powołania ponad 5000 urzędników, na teraz zgłosiło się około 500 osób. Jesienne wybory dojdą do skutku? Problemy uda się rozwiązać?

– Wybory pewnie się odbędą w tym terminie. Za chwilę – jak sytuacja będzie się przedłużała – będzie dyspozycja partyjna, żeby funkcjonariusze PiS się zgłaszali. Czy to będą wybory, czy namiastka wyborów? Widać, że przygotowania idą w tym kierunku, żeby sterować wyborami i wynikami. Jest zagrożenie, że te wybory będą sfałszowane.

Mimo kamer i przezroczystych urn?

– Powiedziano kiedyś: nie jest ważne jak się głosuje, ważne kto liczy głosy. Na kamery nie ma pieniędzy. Nie wiem, czy one będą. Kontrola nasza będzie. Apelujemy do ludzi, żeby to kontrolowali. Jeśli dzisiaj PiS opanowuje wszystkie dziedziny, nie mogą sobie pozwolić na przegranie wyborów. Oni je przegrywają. W wyborach uzupełniających w gminach kandydaci PiS przegrywają. Nie jest tak, że PiS ma poparcie, które daje im gwarancję w wyborach. Oni będą chcieli tak sterować wyborami, żeby wyniki były korzystne dla nich. Tego się obawiamy.

Pytałem o datę wyborów nieprzypadkowo. Są nieoficjalne głosy, że jakby kłopoty organizacyjne było ciężko przezwyciężyć do jesieni, to może wybory się odbędą na początku 2019 roku?

– Wszystko jest możliwe. Sami narozrabiali, jakoś muszą z tego wyjść. Pewnie będą dyspozycje, żeby funkcjonariusze PiS zgłaszali się na urzędników wyborczych. To rozwiąże problem. PiS nie lubi pokazywać, że robi coś źle. Ta ordynacja uniemożliwia…

Może opozycja powinna swoich sympatyków skłaniać, żeby się zgłaszali, aby patrzeć na przebieg wyborów?

– Gdy jest dominacja partii rządzącej, lepiej kontrolować, niż wchodzić w ten układ. Kiedyś się mówiło, że żeby zmienić PZPR, trzeba się tam zapisać. My tego nie zrobimy. Trzeba zwalczyć zarazę PiS-owską.

Po 10 kwietnia prawica zapowiada start swojej kampanii samorządowej. PO ma skonstruować wspólne listy do sejmików z Nowoczesną. Jak to wygląda w Krakowie? PO wciąż popiera Jacka Majchrowskiego i czeka na jego deklarację, a Nowoczesna wciąż mówi, że swojego kandydata wystawi, czy obie partie się dogadają i poprą Jacka Majchrowskiego?

– Musimy mieć wspólnego kandydata. Taka świadomość istnieje. To nie jest jeszcze czas na decyzje. Jeśli Jacek Majchrowski będzie kandydował to pewnie tak będzie. Jak nie zdecyduje się to jest przygotowywany wariant B, o którym trudno mówić. Nie możemy sobie pozwolić na więcej kandydatów.

Gdyby wariant B wszedł w życie, kto z PO byłby najlepszym kandydatem?

– To nie musi być funkcjonariusz partii. To powinna być osoba popierana przez te środowiska, która da gwarancje dobrego zarządzania miastem.

Dzisiaj do rąk krakowian i radnych trafi biała księga reprywatyzacji przygotowana przez magistrat. To 549 adresów, 447 to decyzje od czasu objęcia władzy przez Jacka Majchrowskiego. Ciekawszą lekturą będzie czarna księga, która ma zostać upubliczniona do końca kwietnia. To są te niepowodzenia miasta. Spodziewa się pan rewelacji w tych publikacjach?

– Tu trzeba powiedzieć, że nie do końca dotyczy to miasta. Proces reprywatyzacji w Krakowie przebiegał inaczej niż w Warszawie. Tu decydowały sądy. Może były zaniechania, ale nie spodziewam się rewelacji. Może orzeczenia sądów nie zawsze były uzasadnione?

Już 50 pozycji liczy lista krakowskich adresów badanych przez prokuraturę. Ta sprawa wydaje się rozwojowa. Ona zaciąży na przebiegu kampanii samorządowej w Krakowie?

– Widać, że ten proces atakowania obecnego prezydenta się rozpoczął. Są audycje w telewizji PiS-owskiej, będzie następny krok. To będzie wykorzystywane lub nawet naciągane, żeby zdyskredytować Jacka Majchrowskiego.

W piątek protestował pan przed jedną z krakowskich galerii handlowych przeciwko ograniczaniu handlu w niedziele. Za nami pierwsza niedziela bez handlu. Jak pan ocenia skutki tych przepisów? Dane firmy badawczej monitorującej zachowania konsumentów wskazują, że 4 razy więcej osób wybrało rekreację i plener.

– Jednocześnie galerie zarobiły trzykrotnie więcej przez sobotę. Nie mówię o stacjach benzynowych. Tankowałem w niedzielę. Nigdy tam nie było kolejek. Teraz były kolejki do czterech kas. Nie do tankowania, ale na zakupy. Orlen się na pewno wzbogaci. Prezes Obajtek się cieszy.

A pozostali obywatele są zadowoleni, niezadowoleni?

– Różnie. Są zadowoleni, są niezadowoleni. Nie było obowiązku robienia zakupów w niedziele. Często pracownicy byli zmuszani. Musi być elastyczność, dobrowolność. Chodzi o pracowników i kupujących. Nikt nas w niedziele nie wyganiał na zakupy. Dla pracowników, jakby był handel w niedziele, powinny być takie uregulowania, które im dają dwie wolne niedziele w miesiącu i odpowiednie wynagrodzenie za ten czas.

źródło: Radio Kraków