Józef Lassota: Myślę, że Prezydentowi Majchrowskiemu teraz jest bliżej do PiS-u

wpis w: Aktualności, Media, Radio | 0

Nie ma zdecydowanego sygnału, że to już finał – komentował poranny gość Radia Kraków poseł PO Józef Lassota zwroty akcji w serialu dotyczącym porozumienia prezydenta Jacka Majchrowskiego z Platformą Obywatelską i Nowoczesną. Według posła Lassoty – prezydent Krakowa nadal unika jednoznacznego stanowiska w tej sprawie. – Myślę, że teraz jest mu bliżej do PiS-u – mówił zaznaczając, że pewność siebie – że wybory ma w kieszeni – może być dla Jacka Majchrowskiego zgubna. Wczoraj prezydent zamieścił krótki wpis – w którym napisał, że „wszyscy odpowiedzialni za sprawy Krakowa nadal prowadzą dialog”.

Posłuchaj porannej rozmowy w #RadioKraków:

2

Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z posłem PO Józefem Lassotą:

Mamy kolejny zwrot akcji w politycznym serialu w Krakowie i chyba jednak jest porozumienie prezydenta Majchrowskiego z partiami politycznymi. Czy to ostatni zwrot akcji?

Porozumienie już było dwa razy. Potem było przez pana prezydenta kwestionowane. Teraz znów pan prezydent chce wrócić do sprawy, więc wczoraj się odbyły jakieś rozmowy. Nie ma zdecydowanego poglądu na to, czy to ostatni zwrot. Mam nadzieję, że ostatni. Prezydent Jacek Majchrowski ma zmienne zdanie. Pewnie są różne wpływy. To dziwne, bo po 16 latach rządzenia powinno to być jednoznacznie ustalone. To pewnie też wynika z błędu radnych PO, którzy od początku deklarowali, że prezydent Majchrowski jest naszym kandydatem…

I to był błąd?

Jak widać, prezydent tego nie czuł albo tak nie do końca uważał. Postanowił więc jakoś inaczej tę sprawę rozgrywać. To może się skończyć niekorzystnie dla Krakowa. Zdecydowane postawienie sprawy zawsze jest lepsze niż wahania.

Wczoraj wieczorem portal lovekrakow.pl napisał, że doszło do porozumienia prezydenta z PO i Nowoczesną. Ale dzisiaj prezydent Majchrowski w wywiadzie dla radio TOK.fm mówił, że rozmowy cały czas trwają. Na ile deklaracje, które padły na wczorajszym spotkaniu, można traktować jako ostateczne?

Trudno mi do końca powiedzieć. Po pierwsze, nie uczestniczę w tych rozmowach. Wczoraj wieczorem było spotkanie z prezydentem Komorowskim w Krakowie. To było ważne wydarzenie. Wiem, że takie rozmowy się odbywały, że jakieś ustalenia były. Prezydent Majchrowski w dalszym ciągu unika jednoznacznego stanowiska. Mam wrażenie, że prezydentowi nie przeszkadzałoby, gdyby zbliżył się bardziej do PiS. Przez 16 lat nie miało znaczenia to, z kim chciałby rządzić. To się jednak może skończyć dla niego klapą. Radziłbym ostrożniejsze podejście. PiS jeśli miałby większość choćby w Radzie Miasta, będzie robił to, co robi w skali kraju, czyli burzenie dotychczasowego ładu.

Wydaje się, że prezydent nie chciałby do końca porozumienia, ale wydaje się, że chciałaby Platforma. Nie mści się to, że PO w ciągu całej mijającej kadencji nie zdołała wykreować osoby, która mogłaby być poważnym, branym pod uwagę jako realna konkurencja dla prezydenta Majchrowskiego, kandydatem?

Trudno kwestionować taką opinię. Jest to sytuacja, którą sobie sama PO zgotowała. Do końca uważałem, że najlepsze byłoby wystawienie kandydata, który prezentowałby program PO. Nie musiałby to być członek PO. Przy prezydencie Majchrowskim Platforma właściwie realizowała ten program, który chciała realizować, i uzyskała efekty, ale lider jest ważny, szczególnie jeśli chodzi o wybory. Z tym liderowaniem prezydenta Majchrowskiego to jest bardzo chwiejna sprawa.

Gdyby to hamletyzowanie prezydenta Majchrowskiego trwało, gdyby ten serial nie miał końca, to taka mocna deklaracja byłaby potrzeba? Czy bardziej senator Bogdan Klich mógłby być ostatecznie kandydatem Po czy realne jest poracie Łukasza Gibały?

Nie chcę w tej chwili się wypowiadać o nazwiskach. Obie te osoby należałoby brać pod uwagę. Od początku twierdziłem, że była szansa na wykreowanie kandydata, który niekoniecznie jest funkcjonariuszem partyjnym.

Jest jeden kandydat, który nie jest funkcjonariuszem partyjnym. To prezydent Majchrowski.

Formalnie nie należy do żadnej partii. Musi to być osoba, która ma cechy lidera. Prezydent Majchrowski tych cech specjalnie nie posiada. Ma niewątpliwie duże osiągnięcia, jeśli chodzi o 16 lat prezydentury. Pytanie, czy to jest wszystko, co się udało uzyskać. Opinie będą zawsze różne.

Teraz nam pozostaje czekać do piątku, bo jak dzisiaj prezydent Majchrowski powiedział, wtedy wszytko powinno zostać zamknięte. Prezydent chyba lubi piątki. W poprzedni piątek powiedział, że porozumienia nie będzie. Być może w ten piątek do porozumienia będzie bardziej skłonny.

Chciałbym, żeby tak było, aczkolwiek trudno określić, czy to jest ostatnie uzgodnienie. Jeśli nie, to trzeba sobie dać spokój z panem prezydentem i iść inną drogą. To nie byłoby takie najgorsze dla Krakowa. Powinien się zastawić, czy gry, które są teraz zrealizowane, dają podstawę do pewności, czy wygra wybory.

Czy powinien prezydent i radni zastanowić się nad wysokością wynagrodzeń prezesów w miejskich spółkach? Dziennik Polski pisze o rekordowych wynagrodzeniach. Praktycznie wszyscy prezesi głównych miejskich spółek zarobili więcej niż w 2016 : prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania 425 tys. rocznie, prezes Krakowskiego Holdingu Komunalnego nawet 475 tys., prezes MPK 408 tys. i nieco mniej, bo zaledwie 380 tys. prezes Miejskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów i kanalizacji. To są wynagrodzenia adekwatne do zakresu obowiązków?

Wynagrodzenia powinny być na tyle satysfakcjonujące, żeby nie myśleć o żadnych innych sprawach tylko o prowadzeniu poważnych spółek. To nie jest mało. W porównaniu do pracowników tych spółek jest to pewno zbyt duża dysproporcja. Nawet w stosunku do wynagrodzenia prezydenta. Rzeczywiście dosyć hojnie prezydent nagradza szefów miejskich spółek.

Profesor Małgorzata Gersdorf przerwała wczoraj urlop i wróciła do wykonywania obowiązków pierwszego prezesa Sadu Najwyższego. Prezydencki minister Paweł Mucha mówi: nie ma tematu urlopu pani Gersdorf, dlatego że jest ona sędzią w stanie spoczynku. Wraca dyskusja o zamieszaniu w Sądzie Najwyższym?

Zamieszanie stwarza Kancelaria Prezydenta i PiS. Każdy, kto potrafi ze zrozumieniem przeczytać ten artykuł Konstytucji, wie, że pierwszym prezesem Sądu Najwyższego jest pani profesor Małgorzata Gersdorf. Te wszystkie próby, które zmierzają do dyskredytowania pani prezes i całego systemu sądownictwa… Cała kampania oszczerstw, która miała miejsce kilka miesięcy temu, miała obrzydzić wymiar sprawiedliwości, żeby postawić swoich. Jak widać wczorajsza decyzja Trybunału Konstytucyjnego – w cudzysłowie, bo to jest atrapa – że prezydent miał prawo ułaskawić kogoś, kto nie został skazany, świadczy o tym, jak będzie funkcjonował wymiar sprawiedliwości łącznie z SN w przypadku nominatów partyjnych PiS.

Czy na decyzję Małgorzaty Gersdorf mogły wpłynąć nowe fakty ws. sędziego Józefa Iwulskiego, który nie chciał pamiętać, że uczestniczył w skazywaniu opozycjonistów czy też, że służył w WSW?

Trudno mi powiedzieć. Wcale bym się nie dziwił, gdyby to był jeden z powodów. Postawa sędziego Iwulskiego jest szokująca.

Być może to dowód na to, że mści się brak dekomunizacji środowiska sędziowskiego, co argumentują często zwolennicy reformy z zmian w SN?

Oczywiście są pojedyncze przypadki. Masowe przypadki są w PIS. Prokurator Piotrowicz czy sędzia Kryże mają się całkiem dobrze. Nie mówmy o dekomunizacji, jeśli we własnych szeregach hołdujemy tym, którzy w stanie wojennym oskarżali i skazywali.

źródło: Radio Kraków