Józef Lassota: „Nasza dyplomacja jest beznadziejna”

– Polska jest w coraz większej izolacji na arenie międzynarodowej – tak wszczęcie wobec Polski procedury karnej przez Komisję Europejską komentował na antenie Radia Kraków poseł PO Józef Lassota. Polska do września ma czas na przyjęcie ponad 6 tysięcy migrantów, jednak przedstawiciele rządu wielokrotnie zapowiadali, że nie przyjmiemy ani jednego uchodźcy.

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

Fotograf-Tomasz-Dziedzic17

Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z posłem PO, Józefem Lassotą.

Unia Europejska chce ukarać Polskę, Węgry i Czechy za nieprzyjmowanie uchodźców. Ta sprawa będzie rzucać coraz większy cień na nasze relacje z UE?

– Ona rzuca ten cień poważny. Polska jest w izolacji jak chodzi o Unię. Powiem, że nasza dyplomacja jest beznadziejna. Faktycznie jakbyśmy okazali odrobinę dobrej woli w tym zakresie, problemu by nie było. Dzisiaj rano usłyszałem, że w Polsce jest większość niewierzących, praktykujących. Jakby przeczytać Ewangelię św. Mateusza „byłem głodny – nakarmiliście mnie, byłem nagi – odzialiście mnie, byłem przybyszem – przyjęliście mnie” to tam te nauki kościoła nijak nie przystają do stanowiska naszych rządzących. Twarde stanowisko, że nie przyjmiemy dzieci i matek jest stanowiskiem, które będzie nas izolowało. Podział się będzie pogłębiał. Straszenie społeczeństwa terrorystami jest skuteczne. Opinia publiczna jest przeciwko uchodźcom. Jak się mówi, że chce się przyjmować terrorystów… To bzdura, ale tak jest. Ze smutkiem możemy konstatować, że UE będzie wyciągała konsekwencje. To się przełoży na finansowe sprawy i na oddziaływanie nasze na sprawy europejskie. To smutne.

Według zapisów z września 2015 roku, mieliśmy przyjąć do końca września tego roku 6182 osoby. Ile osób przyjętych byłoby wyrazem naszej dobrej woli? 100, 500, 1000?

– Trudno powiedzieć. Moim zdaniem nawet jakby przyjąć kilkadziesiąt osób, 10 dzieci do leczenia to by był znak, że jesteśmy wyczuleni na problem.

Ale to by rozwiązało systemowo kwestię?

– Nie, bo to nie jest sprawa do takiego rozwiązania. Musi być rozwiązanie polityczne w skali światowej. Jak jednak mówimy o konsekwencjach dla Polski to mówię, że gest dobrej woli dużo daje.

Z tych 160 tysięcy osób, które miały być rozlokowane, udało się do tej pory przetransferować do innych krajów Unii 18,5 tysiąca. To oznacza, że inne kraje przyjęły po kilkadziesiąt, kilkaset osób. To klęska tego projektu.

– Niektóre przyjęły więcej. Oczywiście jednak… Ci ludzie w dużej części to emigracja zarobkowa. O takich w Polsce nie mówimy, bo nawet nie są oni zainteresowani przyjazdem do Polski. Problem jest poważny, bo jak mówimy o 18 tysiącach ludzi przyjętych to oznacza, że następne ponad 100 tysięcy gdzieś koczuje po drodze. Dopóki sprawa wojny nie zostanie zakończona, problem będzie się nasilał. To nie jest rozwiązanie systemowe, ale ze względów humanitarnych i religijnych przyjęcie przez Polskę osób cierpiących, którym grozi śmierć… Jest rzeczą niewyobrażalną, że tak stawiamy sprawę.

Krytykuje pan postawę rządu w tej sprawie, ale nie przekonuje pana ten argument, że każda relokacja to zachęta do nowych osób, które będą chciały uciec z Syrii?

– Na pewno jest tak, że to by zachęcało, ale od tego są służby, żeby zablokować kolejny napływ. To pilnowanie granic. Gdy byłem prezydentem Krakowa w latach 90. to Kraków był miastem, które przodowało w pomocy dla bezdomnych. Natychmiast z całego kraju zaczęli do nas napływać bezdomni. Musi być tama, ale musi być też selekcja rzeczywistych zagrożeń. Tam, gdzie jest zagrożenie, gdzie chodzi o przyjęcie dzieci na leczenie… To niewyobrażalne, że my jako kraj katolicki i wierzący mówimy, że nikogo nie przyjmiemy.

Nie można na to popatrzeć tak, że Bruksela wszczynając taką procedurę, chce przykryć niepowodzenie projektu na poziomie europejskim? To miało pokazać europejską solidarność, ale okazało się niewypałem.

– Problem istnieje.

Ale relokacja się nie udała.

– Relokacja się nie udała. To poważna sprawa. Oczywiście problemu nie da się rozwiązać tak, że będzie złoty środek. Tu musi być balans między tym, co jest niezbędne i tym co jest niekonieczne. Niekonieczny jest napływ wynikający z ekonomicznych powodów. To nie powinno być akceptowane.

Domagają się państwo zmiany prawa o zgromadzeniach. Ta nowelizacja, która wprowadziła zgromadzenia cykliczne, była kwestionowana przez prezydenta, ale Trybunał Konstytucyjny nie podzielił jego wątpliwości w tej sprawie. Przepisy weszły w życie. Co miesiąc na Krakowskim Przedmieściu dochodzi do demonstracji, starć z policją.

– Jeśli pan mówi o TK to trudno powiedzieć, że Trybunał działa. To fasada. Niestety rządzący uznali, że mogą panoszyć się w każdej dziedzinie. Tu chodzi o wolność zgromadzeń. Rząd uchwalił sobie ustawę, która jemu daje wyłączność na spotkania, które nie są religijne. To zwykłe polityczne demonstracje. Prezes Kaczyński za każdym razem sieje tam nienawiść. Nie znaczy to, że inni mają na to patrzeć. Podstawowe prawa muszą być zachowane. Ta sprawa nie zakończy się tym, że policja będzie wynosić. Coraz więcej ludzi przyjdzie. Oburzenie ludzi jest duże. Jedno ugrupowanie rezerwuje sobie ten przywilej. Mało tego, do tych demonstracji używa ogromnej ilości policji i wojska w sensie honorowym. Przynajmniej na razie. To się nie zdarzało, żeby przy partyjnych uroczystościach służby państwowe były uruchamiane. To ogromne koszty.

Nie byłoby spokojniej na scenie politycznej jakby obie strony nieco odpuściły? Przeciwnicy PiS też zmierzają do eskalacji. Oni swoje protesty robią zawsze wtedy, kiedy inne osoby chcą czcić pamięć osób, które zginęły w katastrofie smoleńskiej.

– Przepraszam, ale powtarza pan to co mówi PiS, że oni chcą uczcić. Proszę mi pokazać w ostatnim wystąpieniu prezesa PiS jedno słowo o osobach, które zginęły. On mówił o obcej agenturze dochodzeniu do prawdy. Nie było krzty uczczenia osób. Ludzie się dlatego buntują.

Protestować przeciwko temu nie można w innym miejscu? Może tego samego dnia, ale wcześniej?

– Z tego co widziałem w telewizji to druga strona przyszła wcześniej niż prezes ze świtą. Byli wcześniej, ale policja usuwała nawet przechodniów, bo za godzinę będzie tu prezes. To Korea Północna.

To właśnie skłoniło państwa do tego, żeby poszerzyć zasięg projektu rozwijania Biur Interwencji Obywatelskich PO na każde biuro poselskie i senatorskie?

– Biura Interwencji funkcjonują. My przypomnieliśmy, że w każdym biurze poselskim PO można zgłaszać każdy przypadek. Jest koordynator regionalny. Zachęcamy do ujawniania każdego łamania prawa przez władzę. Zachowana zostanie anonimowość. Metoda rządzących polega na zastraszaniu przez wzywanie, stawianie zarzutów. Zachęcamy. Biura parlamentarzystów PO są otwarte dla obrony każdego, kto się czuje pokrzywdzony przez władzę.

Jest pan byłym prezydentem Krakowa. Kraków dojrzał do kolei metropolitalnej? Koleje Małopolskie proponują władzom miasta uruchomienie stałych połączeń na dużej i małej obwodnicy kolejowej.

– To pomysł dobry i do wykorzystania. Jest infrastruktura. Baza jest. Trzeba pewne rzeczy uzupełnić. Jakby Kraków z tego nie skorzystał to bym się zdziwił. To potencjał do wykorzystania. Przewoźnik sam deklaruje uczestnictwo.

Nie jest tajemnicą, że prezydent nie ma entuzjazmu dla idei metra. Będzie większy entuzjazm dla takiej kolei?

– Powinien to zaakceptować. Prezydent ogólnie nie jest entuzjastą. Jednak myślę, że dostrzeże pożytek i korzyści tej propozycji.

źródło: Radio Kraków