JÓZEF LASSOTA: „PRZEPYCHANKA MIĘDZY MINISTRAMI POWODUJE, ŻE POSTĘPU WS. SMOGU NIE MA”

wpis w: Aktualności, Media, Radio | 0

– Jest to niezbędne, by do walki ze smogiem włączył się rząd. Bez finansowania centralnego samorządy same sobie nie poradzą z tym problemem – przekonywał w Radiu Kraków poseł Platformy Obywatelskiej Józef Lassota. Wczoraj Kraków, obok Warszawy i Katowic, znalazł się w pierwszej dziesiątce miast świata z najbardziej zanieczyszczonym powietrzem. O walce ze smogiem mówił też w expose premier Mateusz Morawiecki. „Nie mam wielkiej nadziei. Widać, że ta sprawa nie ma priorytetu, polityka rządu jest nastawiona na wykorzystanie węgla” – mówił poseł Lassota w porannej rozmowie Radia Kraków.

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z posłem PO, Józefem Lassotą.

Smog znowu daje nam się we znaki. Wczoraj Kraków, obok Warszawy i Katowic, był w dziesiątce najbardziej zanieczyszczonych miast na świecie. Trzyma pan kciuki za to, żeby rząd uczynił walkę ze smogiem jedną z głównych swoich misji?

– Rząd zadeklarował rok temu, że od 1 października wejdzie program, w którym poza kwalifikacją kotłów, co już obowiązuje, będzie szerszy program dopłat i wymian. Na razie tego efektu nie ma. Oczywiście to jest niezbędne, żeby rząd się włączył. Samorządy nie wystarczą. Bez pomocy państwa, bez finansów centralnych, nie rozwiążemy problemu. Ten problem poważnie narósł. W tej dziesiątce jest więcej polskich miast…

Warszawa i Katowice. Do tego same azjatyckie miasta.

– Tak. To musi być sygnał alarmowy dla premiera. W expose on wiele mówił o walce ze smogiem, ale nie ma jakiegoś priorytetu w rządzie do tego. Jak słyszę to ten program nie jest realizowany. Przepychanka między ministrami powoduje, że postępu nie ma. Na razie są deklaracje. Życzę premierowi i nam, żeby ten program ruszył. Zobaczymy.

Jest problem z wprowadzeniem norm jakości dla węgla. Rząd Beaty Szydło miał tutaj opóźnienie.

– Cała polityka rządu jest nastawiona na węgiel. Sądzę, że nie będzie łatwo przeprowadzić takiego ograniczenia, żeby wprowadzić normy jakościowe węgla. Bez tego nie ruszymy.

Nasza energetyka jednak na węglu stoi.

– Oczywiście, ale elektrownie inaczej pracują. One mają urządzenia, filtry. To nie powoduje zanieczyszczenia.

Kłopot jest w odbiorcach indywidualnych?

– Tak. To jest problem. Bez wsparcia dla gospodarstw, które korzystają nie tylko z węgla… Pali się czym popadnie. To też problem. Ten program musi być natychmiast wdrożony. Rząd się ociąga.

Wczoraj senackie komisje zakończyły prace nad zmianami w kodeksie wyborczym. Na tym etapie negatywnie zaopiniowano poprawkę o przewróceniu głosowania korespondencyjnego, ale senatorowie PiS nie wykluczają, że decyzja się nie zmieni. Ma pan nadzieję, że tak się stanie?

– Ja w ogóle jak chodzi o postępowanie PiS, mam mało nadziei. Oni ustępują tam, gdzie jest silny opór społeczny. W sprawie głosowania korespondencyjnego trudno zrozumieć, czemu uniemożliwia się osobom niepełnosprawnym możliwość udziału w głosowaniach. Refleksja jednak przyjdzie. Senatorowie PiS pewnie usuną ten szkodliwy zapis.

Regulacja o dwóch 5-letnich kadencjach pana przekonuje? Ma pan samorządowe doświadczenie.

– W momencie gdy wybory są bezpośrednie, nie ma specjalnie uzasadnionych powodów, żeby ograniczać kadencje. To mieszkańcy decydują kto jest dla nich gospodarzem. Zbyt długie trwanie na stanowisku czasem powoduje kłopoty. Ja nie jestem zdecydowanie przeciwko tej kadencyjności, ale nie jest to takie niezbędne. Są ważniejsze sprawy, które powinny być rozwiązane, jak finansowanie zadań nakładanych na samorząd. To powoduje ograniczenia samorządu. Dwie kadencje? Zobaczymy.

Jest wiele regulacji prawnych, które opozycja krytykuje. Jak pan ocenia informację ministerstwa rodziny i ministerstwa sprawiedliwości, że ściągalność alimentów wzrosła o 100% po tym, jak 1 czerwca zaostrzono przepisy?

– Jeśli to prawda to dobrze. Jeśli ktoś ma obowiązek płacić alimenty to powinien to regulować. Unikanie płacenia powoduje, że robi się krzywdę dzieciom. To co służy dobrze obywatelom, będę pochwalał. Trudno powiedzieć, że obywatelom służą ustawy o sądach. Widać, że minister na oślep odwołuje prezesów, powołuje sędziów, którzy mają kary dyscyplinarne. To upartyjnianie sądów. To bardzo szkodliwe. Odczujemy to. Dzisiaj obywatele nie odbierają, że to jest takie złe. Za kilka lat zobaczymy, że obywatel będzie bezbronny wobec państwa. Sądy powinny bronić obywatela.

541aa20556c8a_p

Chciałbym zapytać o jakość współpracy PO z Nowoczesną. Po apelu Grzegorza Schetyny o zacieśnieniu współpracy i stworzenia wspólnego prezydium w parlamencie zazgrzytało. Szefowa Nowoczesnej powiedziała, że ten apel wygłosił bez konsultacji. Szef PO gra na osłabienie Nowoczesnej?

– W żadnym wypadku. Pokazywanie, że chce się razem działać świadczy o wzmocnieniu. Dziś mamy rozdrobnienie opozycji. Dlatego są przepychanki, kto jet lepszy i ważniejszy. Apel Grzegorza Schetyny jest spowodowany oceną sytuacji w kraju i tym, że obywatele oczekują, żeby opozycja się zjednoczyła przeciwko PiS. To odpowiedź na oczekiwanie ludzi.

Jak się taki apel wygłasza bez konsultacji to stawia się Katarzynę Lubnauer pod ścianą.

– To nie jest stawianie pod ścianą. To powszechne oczekiwanie. To nie jest wypracowane stanowisko w gabinecie. To oczekiwanie. Wyartykułował go Grzegorz Schetyna. Katarzyna Lubnauer jest rozsądna. Ona przemyśli sprawę i przystąpimy razem do działania.

W tej sprawie bliżej Ryszardowi Petru jest do Grzegorza Schetyny. To może skłonić Ryszarda Petru, żeby zmienić barwy i przejść do PO?

– Nie sądzę, żeby Ryszard Petru miał takie zamiary. On ma dlatego inne stanowisko, bo on już doświadczył czym jest rozdzielenie, zła konkurencja. Jestem przekonany, że on widzi do czego do zmierza. Jego doświadczenie tym skutkuje. Wierzę jednak w Katarzynę Lubnauer. Ona już proponuje spotkanie z szefem PO o wyborach samorządowych.

Był pan wiele lat prezesem stowarzyszenia KS Cracovia. Jak sobie poradzić z problemem bandytyzmu stadionowego po tym, co się działo na derbach? Wiemy, że problem nie dotyczy tylko stadionów, ale także tego, co dzieje się poza nimi.

– Właśnie. Jakieś 10-15 lat temu, gdy problem zaczął narastać, w wielu klubach było ciche przyzwolenie na agresję. To narasta. To przestępczość, która tam się realizuje. Jak sobie poradzić? Klub i służby muszą aktywnie się włączyć przez eliminację kiboli i przestępców. Nie można ich tolerować.

Takie drakońskie rozwiązania jak w latach 80. w Wielkiej Brytanii zastosowała Margaret Thatcher byłyby wyjściem z sytuacji?

– Nadszedł czas na to.

Drakońskie kary dla klubów i kiboli?

– Tak. Dla klubów też. Musi być walka. Sprawa nie jest łatwa, ale państwo powinno sobie poradzić. Służby nie mogą umywać rąk od interwencji, gdy to się zaczyna. W przypadku akcji na stadionie trudno jest reagować, ale na marszu niepodległości widzieliśmy przyzwolenie na niedopuszczalne rzeczy. To się musi zmienić.

źródło: Radio Kraków