Józef Lassota: „Trzeba myśleć co zrobić, by PiS nie przejął Krakowa”

wpis w: Aktualności, Media, Radio | 0
– Jest bardzo prawdopodobne, że jeśli Jacek Majchrowski wystartuje kolejny raz w wyborach na prezydenta Krakowa to Platforma Obywatelska go poprze – zapowiadał w Radiu Kraków poseł Platformy Józef Lassota. Jacek Majchrowski nie zdecydował jeszcze czy będzie starał się o reelekcję. „Trzeba myśleć co zrobić, by PiS nie przejął Krakowa” – mówił poseł Lassota w porannej rozmowie Radia Kraków.

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

c497ac0fce54aa3a416ce0ee9036c1fe_wide_705x396

fot: M. Bartkowicz

Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z posłem PO, Józefem Lassotą.

Kiedy zobaczył pan w weekend zdjęcia krakowskich parlamentarzystów PO – Bogusława Sonika i Ireneusza Rasia – z napisem „zdrajca kobiet” w trakcie demonstracji pod Sejmem to uznał pan, że to mocny, ale uzasadniony głos ws. tego, co wydarzyło się w ubiegłym tygodniu w Sejmie?

– Nieuprawniony jeśli chodzi o określenie „zdrajca”. Te sprawy są związane ze światopoglądem. Wstrzymanie się od głosu to nie jest zdrada. Należy podejmować dyskusję. To problem głośny w społeczeństwie. Należy rozważać różne argumenty. Ostatecznie trzeba przyjąć rozwiązanie zgodne z sumieniem. To głosowanie nie rozstrzygało sprawy. Ono dawało szansę na przedstawienie argumentów. Niedobrze się stało, że projekt został odrzucony. Nie znaczy to, że zgadzam się ze wszystkimi zapisami.

Pan głosował za skierowaniem tego do komisji.

– Tak, bo należy rozmawiać. Tam jest kilka elementów, które trzeba uwzględnić. To na przykład edukacja seksualna. Jak chodzi o sam akt aborcji to ja uważam, że nie należy zmieniać niczego w stosunku do tego, co mamy od 20 lat.

Chodzi o ten kompromis.

– Tak. Przypomnę, że nie chodzi o obowiązek. Jak matka się zdecyduje to w trzech przypadkach może to zrobić. Nikt nikogo do niczego jednak nie zmusza. Jest jak z in vitro. To możliwość w trzech przypadkach.

Dobrze się stało, że Grzegorz Schetyna wyrzucił z PO trzech posłów, którzy głosowali za odrzuceniem projektu „Ratujmy kobiety”?

– To nie jest dobra sytuacja. Dzisiaj jesteśmy na wojnie z PiS. Trzeba zewrzeć szeregi. W tym głosowaniu nie chodziło o przyjecie rozwiązań, ale o to, żeby nie odrzucić od razu. W takich sprawach dyscyplina jest ryzykowna. Nie było dobrze, że była dyscyplina. Nie dobrze się też stało że ta trójka tak zagłosowała. Mogli nie głosować.

Wtedy narażaliby się ci posłowie na krytykę środowisk broniących kobiety, tak jak ci posłowie, którzy się wstrzymali od głosowania.

– Tak. W takich sprawach jednak niektórzy są za, inni przeciw. W sprawach światopoglądowych są środowiska krytykujące jedną postawę, inne będą krytykowały drugą. Jak ktoś się włącza w działalność publiczną i sprawy trudne to musi się liczyć z tym, że zawsze ktoś będzie niezadowolony. Jesteśmy w takiej pozycji, że musimy to robić. Podjęliśmy się działania, które powoduje, że nie wszyscy są zadowoleni. Argumenty trzeba jednak ważyć. W takich sprawach też nie można działać doktrynalnie. Ten problem dotyka wielu ludzi. Często zapisy w prawie powodują nieszczęścia ludzi.

Myśli pan, że dojdzie do kolejnego rozbudzenia sporu o aborcję? Wtedy po jednej stronie barykady będzie PiS. Po drugiej będzie PO głosząca postulaty zupełnej liberalizacji? Nie wszystkim w PO się to będzie podobać.

– PO ma generalnie takie stanowisko, że nie należy obecnego rozwiązania zmieniać. PiS na tym żeruje. Kaczyński zarządza konfliktem. On lubi konflikt w społeczeństwie, bo on wtedy rozstrzyga. Kaczyński zagłosował za skierowaniem do komisji. To dobra zagrywka. PiS nie przepuści niczego liberalizującego. Doprowadzi do tego, że ta ustawa będzie restrykcyjna. To zagrywka taktyczna, która jest metodą działania PiS.

Mówi pan, że ten konflikt jest na rękę PiS. Na rękę nowemu premierowi będzie Czarna Środa i Ogólnopolski Strajk Kobiet, który zapowiedziały środowiska żądające liberalizacji przepisów umożliwiających aborcję?

– Pan myśli, że premier Morawiecki różni się od prezesa Kaczyńskiego? Moim zdaniem nie. Może ma lepszy odbiór, ale to jest taki sam sposób działania. Nie zakładam, że premier przynosi nową jakość.

To będzie początek przegrupowania na polskiej scenie politycznej? Ruchy kobiet mogą być impulsem jednoczącym środowiska lewicowe?

– Impulsem tak. Wydaje się jednak, że z punktu widzenia polityki państwowej to jest element, który nie spowoduje zjednoczenia. Sprawy są poważniejsze. Powiem tak. Myślę, że w świetle wyborów samorządowych i parlamentarnych trzeba pomyśleć, żeby po stronie Nowoczesnej i PO tak się przegrupować, żeby powstała jedna partia.

Takie głosy się pojawiają w obu ugrupowaniach?

– Są takie głosy. Oczywiście nikt na ten temat poważnie nie rozmawia. Jak się jednak rozmawia z ludźmi to takie głosy są.

Mówi się o pomysłach na wspólne listy do sejmików. Zapytam o Kraków. PO odpuściła sprawę własnego kandydata i czeka na deklarację Jacka Majchrowskiego, żeby go poprzeć?

– Jest prawdopodobne, że jak Jacek Majchrowski wystartuje to PO go poprze. PiS spowodował, że jesteśmy na wojnie politycznej. Trzeba myśleć jak nie dopuścić do przejęcia Krakowa przez PiS. To główny argument.

Jeszcze krakowska reprywatyzacja. Wyjaśnienie jej wymaga komisji na wzór tej warszawskiej? O takim pomyśle mówiła w Radiu Kraków posłanka PiS, Barbara Bubula.

– No właśnie, czy wymaga? Kiedyś odpowiadałem za to. Żadnej decyzji, która dotyczyła reprywatyzacji w Krakowie, nie podejmował prezydent, ale sądy. Jeśli PiS sobie tak zażyczy to to zrobi. Zrobi to jednak na pokaz. Sądy nie są nieomylne. Pewnie są przypadki, które wymagają wyjaśnienia. Jak to będzie robiła komisja w stylu ministra Jakiego to będzie to jednak pokazówka.

Był pan prezydentem Krakowa w latach 1992-1998. Pamięta pan wtedy takie sytuacje, żeby zgłaszali się do pana urzędnicy sygnalizujący, że ewidentnie ws. zwrotu nieruchomości są poważne wątpliwości? Barbara Bubula mówiła, że wielu urzędników było sfrustrowanych bezsilnością, gdy widzieli zwroty nieruchomości osobom, którym nie powinny być one zwracane.

– Widocznie pani poseł Bubula ma inne informacje niż ja. Oczywiście przygotowywaliśmy materiały, ale badanie przeprowadzał sąd. Trudno kwestionować było, że sąd postępuje niezgodnie z prawem i rzeczywistością. Takich głosów nigdy nie słyszałem. Urzędnicy mieli wygodę. Nie musieli rozstrzygać. Aczkolwiek pewnie zawsze jest tak, że jak zabiera się komuś coś i oddaje innemu to ktoś jest niezadowolony. Takich radykalnych opinii jednak nie słyszałem.

Barbara Bubula mówi, że warszawskiej komisji na początku też nie dawano wielkich szans, ale już są konkretne decyzje dotyczące zwrotu mienia miastu.

– Tak. Decyzje są, pewnie będą badane przez sąd. Zobaczymy jak to się zakończy. Każda sprawa, jeśli jest sprawdzona rzetelnie, to dobrze. Jak to jest pokazówka to źle. To psuje nasz stan prawny. Co do warszawskiej komisji to następne lata pokażą, czy ta komisja, która tak triumfalnie ogłasza rozwiązania, to sytuacja, która naprawia. Pewnie w niektórych przypadkach tak. Jak sprawa trwa kilkadziesiąt lat, są tony akt i komisja to rozstrzyga w ciągu krótkiego czasu to ja mam jednak wątpliwości.

źródło: Radio Kraków