Józef Lassota: ”Władza pokazała jak potraktuje obywateli, którzy nie kochają PiS”

wpis w: Aktualności, Media, Radio | 0
– Wczoraj Władysław Frasyniuk powiedział, że z władzą opresyjną się walczy. To trzeba zatrzymać. Ta formacja szkodzi Polsce i Polakom – mówił na antenie Radia Kraków poseł PO, Józef Lassota. Przypomnijmy, rano w środę policja zatrzymała Władysława Frasyniuka. Opozycjonista z czasów PRL został przesłuchany w warszawskiej prokuraturze w charakterze podejrzanego w związku z ubiegłorocznym incydentem podczas obchodów miesięcznicy smoleńskiej.

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

IMG5690-Edit-1024x814

Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z posłem PO, Józefem Lassotą.

Jutro w Berlinie Mateusz Morawiecki spotka się z kanclerz Angelą Merkel. Z kolei prezydent Andrzej Duda odwiedza Wilno, gdzie ma się spotkać z prezydentami Litwy i Niemiec. Ta dyplomatyczna ofensywa Polski wpłynie na poprawę relacji naszego kraju z UE?

– To dobrze, że się rozmawia, że są kontakty. Reputacja Polski jest tak nadszarpnięta, że dobrze, iż jest ta ofensywa. Nawet jak ona przyniesie efekty to nie będzie konkretów. Na przykład ws. finansów europejskich. To nie jest tak, że można sobie porozmawiać i sprawa jest załatwiona. O tym zdecydują wszystkie państwa, szczególnie te, które wkładają do UE pieniądze. Efekty, mimo tego że to jest złagodzenie konfliktu dyplomatycznego, będą długotrwałe i bolesne dla nas wszystkich.

Na początku maja Bruksela ma przedstawić nowy sposób na powiązanie wypłaty funduszy z przestrzeganiem prawa. Informuje o tym Rzeczpospolita. To takie preludium rozmowy z głowami ważnych unijnych rajów, żeby do tych decyzji Komisji się przygotować?

– Na pewno to jeden z celów. Sprawa artykułu siódmego to jedna sprawa. Druga to te konkrety finansowe. Jednak nie tylko. Jest szereg spraw, na których Polsce powinno zależeć. To ochrona środowiska, pracownicy delegowani. Dla tych elementów trzeba mieć sojuszników. Dobre rozmowy nie załatwią tego, że nasze sprawy potrafimy przeprowadzić tak, jak nam zależy.
Rozmowy nie mają bardzo dużego znaczenia w europejskiej dyplomacji? Wydaje się, że poważnie zmienia się stanowisko Timmermansa i Junckera po spotkaniu z nowym szefem dyplomacji, Jackiem Czaputowiczem. Można sobie wyobrazić zmianę tonu? Są głosy, że mogłoby nie dojść do głosowania ws. artykułu siódmego na forum Parlamentu Europejskiego.

– Trzeba powiedzieć tak. Poprzednia postawa premier Szydło i ministra Waszczykowskiego drażniła. Trudno było nawiązać kontakt przedstawicielom państw europejskich. Teraz jest inny sposób rozmowy. Oczywiście jeśli chodzi o artykuł siódmy i sankcje to pewnie tego nie będzie. To dobrze. Jednak oprócz tego będą inne rzeczy, na których my stracimy. Nagle nie ma odmiany. Wszyscy nie powiedzą, że jest bardzo dobrze. Sprawa, na której nam powinno zależeć jest taka, żebyśmy decydowali o różnych sprawach w UE. Szczególnie o tym, na czym nam zależy. Jest głaskanie i dyplomatyczne stosunki. Tego tak się nie da rozwiązać, jeżeli nie zmieni się polityki wewnętrznej ws. przestrzegania prawa. Był wczorajszy kompromitujący incydent z Władysławem Frasyniukiem.

Jest sfera dobrego lub gorszego klimatu rozmów, ale jest też sfera faktów. Unia przede wszystkim domagała się cofnięcia reform polskiej praworządności. One są faktem. Zmiany w sądownictwie następują. Unijni komisarze pogodzili się z tym, że te zmiany w Polsce są nieodwracalne?

– Być może tak myślą. Ta sprawa może trwać. Pewno wojny z tego tytułu nie będą wytaczać. Będą bronić tych zasad, które są w UE. Ja nie sądzę, żeby się pogodzili. Zasady i wartości UE zostały naruszone. Czasem w towarzystwie jest ktoś taki, kto w wyjątkowych sytuacjach jest odstawiany na bok. To dyplomacja. Junckerowi i Timmermansowi nie zależy na konflikcie. Oni odpowiadają za dobre prowadzenie tej struktury. Pewnie będzie złagodzenie, ale konsekwencje będą. Nie będą takie wprost, ale będą poważne.

Wywołał pan zatrzymanie Władysława Frasyniuka. Było dobre wyjście z tej sytuacji? Policja musiała doprowadzić odmawiającego stawienia się przed prokuratorem Władysława Frasyniuka. Wykonywała polecenia, które z litery prawa wynikają, których wykonania odmówił sam Władysław Frasyniuk.

– Po pierwsze rozumiem Władysława Frasyniuka. Podzielam tę postawę. Jak ktoś nie przestrzega prawa to niech się na prawo nie powołuje. Jest system, są służby, które w Polsce funkcjonują. Jakieś prawo jest, które łamią rządzący, szczególnie minister Ziobro. Od strony prawnej było uzasadnienie. Kompromitacją jest jednak wyprowadzenie w kajdankach. To pokazówka Ziobry. 10 lat temu była tragiczna historia Barbary Blidy. Władysław Frasyniuk jest inną osoba. Nie wolno tolerować bezprawia rządzących.

Zastanawiałem się, czy przywołać tweeta Bogusława Sonika. On napisał, że gdyby Barbara Blida miała założone kajdanki to może by żyła do dziś. Może tak wygląda egzekwowanie prawa? Nie zawsze jest to estetyczne, ale konieczne?

– Będziemy mieć coraz częściej takie widoki. To sposób działania tej władzy. Różnie mogło być z Barbarą Blidą. Jednak sam fakt pokazówki pokazuje, że ta władza boi się ludzi. To zastraszanie. To nie jest przestrzeganie prawa, ale zastraszanie.

Nie chciał Władysław Frasyniuk do takiego rozstrzygnięcia doprowadzić? Najpierw naruszył nietykalność policjanta. Widać to na nagraniach. Potem dwa razy nie stawił się przed prokuratorem. Jakbym ja to zrobił, też bym został doprowadzony pod przymusem.

– Doprowadzenie w świetle tego prawa jest rzeczą zrozumiałą. Władysław Frasyniuk się z tym liczył. Nie sądził, że to będzie w kajdankach. Dobrze, że władza pokazała jak potraktuje obywateli, którzy nie kochają PiS. Musi być osoba, która to pokaże. Wczoraj Frasyniuk powiedział, że z władzą opresyjną się walczy. To trzeba zatrzymać. Ta formacja szkodzi Polsce i Polakom.

Dużo podziałów w Tarnowie wywołała sprawa Instytutu Współpracy Polsko-Węgierskiej. Chodzi o to, gdzie powinna znajdować się siedziba tej instytucji. Według ustawy to Warszawa. Marek Sowa i prezydent Tarnowa proponują, żeby to Tarnów był siedzibą, ze względu na swoje silne związki z Węgrami.

– Nie wszystkie instytucje muszą być w Warszawie. Abstrahuję od celowości tego instytutu. Tarnów ma jednak prawo starać się o to. Ma związki z Węgrami handlowe i polityczne od kilkuset lat. Dobrze by było, żeby władza umieściła taką instytucję poza Warszawą. Ten centralizm jest w wielu formach życia publicznego.

Z czego wynika to, że większą skłonność do chęci decentralizowania państwa wykazują politycy, którzy akurat są w opozycji? Były dwie kadencje rządu PO-PSL. Była jakaś instytucja, której siedziba została umieszczona poza Warszawą?

– Chociażby w Krakowie. Jest Narodowe Centrum Nauki. To poważna instytucja, która jest w Krakowie. To dobry przykład.

Jeden.

– Ale jaki. Dojrzałość polityków powinna na tym polegać. Wszyscy dojrzewamy, uczymy się. Trzeba decentralizować. Obecna władza dąży jednak do centralizacji. Samorząd jest dla nich przeszkodą. On decentralizuje.

źródło: Radio Kraków