„Konwój wstydu”. Kampania billboardowa PO o premiach ministrów z Krakowa

z23224924V,Jerzy-Fedorowicz--Jozef-Lassotafot. Jan Jurczak, Agencja Gazeta 

Napis: „Te pieniądze się im po prostu należały”, a pod spodem zdjęcie ministra nauki Jarosława Gowina i kwota 65 tys. zł. Mobilny billboard z taką grafiką będzie przez najbliższe miesiące przemierzał ulice Krakowa i Małopolski.

Charakterystyczny zarys orła w koronie na niebieskim tle i tylko napis inny: „Wstyd” (zamiast skrótu „PiS”). Ruchome billboardy z hasłem „Oddajcie kasę” wyjechały na ulice Warszawy w ubiegłym miesiącu. „Konwój wstydu” – bo tak nazywa się akcja prowadzona przez Platformę Obywatelską, doczekała się w środę kolejnej odsłony.

– W ten sposób chcemy pokazać Polkom i Polakom skromność i uczciwość, którą w kampanii wyborczej chwalili się posłowie Prawa i Sprawiedliwości – ironizuje Józef Lassota, poseł PO. – W roku 2016 premier Beata Szydło przyznała sobie premię 15 tys. zł. W 2017 było to już 65 tys.! W tym tempie, gdyby nadal była premierem, za 2018 rok przyznałaby sobie pewnie pół miliona premii. Tymczasem nie było pieniędzy dla lekarzy rezydentów, dla nauczycieli, dla ratowników medycznych. Jak widać PiS hołduje zasadzie, którą wypowiedział kiedyś Jerzy Urban: „Rząd się wyżywi” – komentuje polityk.

W Krakowie Gowin i Adamczyk

Zaprezentowane w środę billboardy wzbogaciły się o nowy element: napis „Te pieniądze się im po prostu należały” oraz podobiznę byłej premier.

Słowa te stanowią cytat z przemówienia, który Beata Szydło wygłosiła 23 marca z sejmowej mównicy, w obronie przyznanych ministrom nagród. Billboardy różnią się w zależności od regionu – tak, aby prezentować ministrów pochodzących z danych okręgów wyborczych. Z tego powodu po Krakowie jeździć będą dwie podobizny: ministra nauki i szkolnictwa wyższego Jarosława Gowina (z kwotą premii 65 tys. zł), oraz ministra infrastruktury i budownictwa Andrzeja Adamczyka (70 tys. zł).

Fedorowicz: Premie to jeszcze nie wszystko

Poseł Lassota nawiązał także do zbliżających się wyborów samorządowych. – To pieniądze obywateli i obywatele powinni upominać się o nie. Dlatego przypominamy, że PiS idzie teraz po samorządy i będzie to oznaczało dokładnie taki sam skok na kasę samorządową, na razie opróżniają tylko budżet centralny – mówił poseł.

Wtórował mu senator Jerzy Fedorowicz. – Jest takie słowo jak przyzwoitość. W moim pojęciu to, co teraz wyprawiają politycy PiS-u, jest po prostu nieprzyzwoite. Ale premie to jeszcze nie wszystko, są jeszcze tematy, na które, z niezrozumiałych dla mnie jako obywatela powodów, rząd wydaje zupełnie niewiarygodne pieniądze: podkomisja smoleńska, ochrona miesięcznic – ochraniają je tysiące policjantów, a publiczne pieniądze są wyrzucane w sposób absolutnie nieodpowiedzialny – przekonywał Fedorowicz. – Jest coś takiego, co się nazywa Trybunał Stanu, i na pewno rząd zostanie z tych wydatków rozliczony – podsumował.

W teren, bo nie do telewizji

Politycy PO zapowiadają, że mobilne billboardy będą krążyć po Małopolsce „do skutku”. Oprócz Krakowa, mają zawitać do innych miejscowości okręgu wyborczego, m.in. Miechowa czy Olkusza.

Jak tłumaczył Jerzy Fedorowicz, jednym z powodów, dla których PO zdecydowała się na taką akcję w terenie, jest brak zaufania do mediów publicznych. – Społeczeństwo, które odbiera program telewizji publicznej, nie dostaje w ogóle informacji o tak bezczelnych zachowaniach rządu, albo dostaje je w tak ułamkowej formie, że to nie dociera. Dlatego musimy szukać sposobów, aby dotrzeć do obywateli inaczej – mówił.

źródło: Gazeta Wyborcza – Kraków