Oszukani inwestorzy. Stracili pieniądze, państwo ich lekceważy – Gazeta Wyborcza

Dwa tysiące osób zainwestowało w fundusze oferowane przez państwowe BOŚ Bank i Alior Bank, tracąc łącznie prawie pół miliarda złotych. O pokrzywdzonych upomina się poseł Józef Lassota.

– Rządzący Polską PiS umywa ręce, nie poczuwając się do żadnej odpowiedzialności – komentuje poseł Józef Lassota z PO, który w tej sprawie interweniował u premiera Mateusza Morawieckiego.

O oszukanych inwestorach pisaliśmy w „Wyborczej” na początku lutego. Opisaliśmy historię pana Norberta, 82-letniego mieszkańca Krakowa. Pod koniec 2015 roku pan Norbert udał się do krakowskiej placówki Banku Ochrony Środowiska, gdzie chciał przedłużyć lokatę. Tam jednak, skuszony propozycją dyrektorki oddziału, zdecydował się na inwestycję w fundusz Lasy Polskie FIZ AN.

– Dyrektor pokazała mi nawet akt notarialny, który miał gwarantować uczciwość inwestycji i że w razie, gdy ta nie przyniesie spodziewanych zysków, odzyskam wszystkie wpłacone pieniądze – relacjonował pan Norbert.

Jak odzyskać pieniądze

Pod koniec 2016 r. wyszło na jaw, że fundusze straciły płynność. Od tamtej pory inwestorzy nie mogą odzyskać zainwestowanych pieniędzy. Także pan Norbert z wpłaconych 200 tys. nie otrzymał ani złotówki. – Gdybym zainwestował w jakimś parabanku, to pogodziłbym się ze stratą. Ale przecież swoje pieniądze zawierzyłem państwowemu bankowi. Jak mogłem przypuszczać, że wystrychnie mnie na dudka – żalił się.

Na podobne inwestycje zdecydowało się około 2 tys. osób, które straciły łącznie prawie pół miliarda złotych. Poza BOŚ Bankiem inwestycje takie oferował także państwowy Alior Bank.

W sprawę zaangażował się Józef Lassota z Platformy Obywatelskiej. Poseł przesłał do premiera Mateusza Morawieckiego interpelację, w której zawarł dwa pytania: „W jaki sposób inwestorzy mogą odzyskać swoje pieniądze w dobrej wierze powierzone instytucjom nadzorowanym przez podległe premierowi służby?” oraz „Jakie działania prawne podejmowane są przez służby wobec odpowiedzialnych za podejmowane podejrzane działania?”.

W odpowiedzi Łukasz Schreiber, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, przesłał 12-stronicowe pismo, w którym skupia się na opisaniu działań rządu. Wspomina m.in. o karze, którą Komisja Nadzoru Finansowego nałożyła na FinCrea TFI SA, która firmowała produkty bankowe. Pisze także o Raiffeisen Banku, depozytariuszu funduszy, na którym ciążył obowiązek kontroli ich obrotu. Przypomnijmy: w listopadzie ubiegłego roku KNF nałożyła 50 mln zł kary na Raiffeisen.

Sprawy wchodzą na etap sądowy

W jaki konkretnie sposób poszkodowani mogą odzyskać swój majątek, kancelaria premiera Morawieckiego nie informuje. O tym mówił „Wyborczej” mec. Tomasz Matczuk, który reprezentuje część pokrzywdzonych osób. Wizja nie jest jednak obiecująca. – Sprawy wchodzą na etap sądowy. Według mojej wiedzy klienci występują zarówno wobec dystrybutorów, jak i depozytariusza, czyli Raiffeisen Bank Polska. Nie widzę jednak bliskiej perspektywy rozwiązania tej sprawy – twierdzi mec. Matczuk.

Oburzony odpowiedzią na interpelację jest poseł Józef Lassota: – Odpowiedź pokazuje de facto zlekceważenie przez premiera kilku tysięcy inwestorów, którzy nabywając certyfikaty inwestycyjne, korzystali z usług banków państwowych. Banki te wręcz nakłaniały do inwestowania w fundusze FinCrea, zapewniając o „gwarantowanych” dużych zyskach. Dzisiaj rządzący Polską PiS umywa ręce, nie poczuwając się do żadnej odpowiedzialności. Jest to kolejna afera finansowa. Wykorzystano zaufanie inwestorów do państwowych banków, które są zarządzane przez nominatów PiS, sowicie wynagradzanych, co widać na każdym kroku. Im jest bardzo dobrze, a los ludzi pokrzywdzonych przez te banki ich nie obchodzi. Tak działa „państwo PiS”.

Interpelacja nr 28260
w sprawie podejrzanych działań dotyczących funduszu FinCrea TFI

autor artykułu: Paweł Figurski

źródło: Gazeta Wyborcza