Poseł nie chce progów zwalniających. Są źródłem zagrożenia i smogu – WP MOTO

Większe bezpieczeństwo i czystsze powietrze to coś, na czym powinno zależeć wszystkim zmotoryzowanym i politykom. Te cele można osiągnąć, rezygnując z progów zwalniających – twierdzi jeden z posłów. I ma twarde argumenty.

MTEzNjkwJD1qNWFcX0M1Z3xCYQ5FAD09KB1gGgdYf2RzSn9eW091ZmhXeVhcTnhicEt8RRsFIjNoADkLBxkkNS8bLRNFHT0z

Progi zwalniające masowo zaczęły pojawiać się na polskich ulicach mniej więcej 20 lat temu. Dziś mamy ich za wiele (Youtube.com)

Na kłopoty (śpiący) policjant

Polskie drogi należą do jednych z najbardziej niebezpiecznych w Unii Europejskiej. Co więcej, większość wypadków drogowych ma miejsce w terenie zabudowanym. Według danych Komendy Głównej Policji w 2017 r. było tak w przypadku 71 proc. zdarzeń. Teren zabudowany okazuje się najbardziej niebezpieczny dla pieszych. W 2017 r. doszło w nim do aż 91 proc. wypadków z ich udziałem. Nic dziwnego w tym, że zarządcy dróg chcą uspokoić ruch na terenie zabudowanym – w szczególności w okolicach przejść. Najprostszym i najszerzej wykorzystywanym do tego środkiem są progi zwalniające.

Tak zwany „śpiący policjant” to poprzeczna przeszkoda, której zadaniem jest skłonienie kierowców do zwolnienia. Kłopot w tym, że żadne przepisy nie określają wymogów technicznych dotyczących ich budowy. W efekcie na ulicach polskich miast możemy spotkać różne rodzaje progów – wykonane z kostki brukowej, wyprofilowania pokryte asfaltem i przymocowane do jezdni belki z tworzywa sztucznego. Różna jest również ich wysokość, kąt natarcia i zejścia, a także grubość. Wiele zależy tu od projektanta drogi, a nawet od wykonawcy. W efekcie progi zwalniające nie cieszą się akceptacją kierowców. Zdaniem posła Józefa Lassoty tak naprawdę nie powinien z nich cieszyć się nikt.

Szkodliwe przeszkody

Parlamentarzysta PO Józef Lassota skierował do ministra infrastruktury interpelację, w której sugeruje odejście od praktyki masowego stawiania progów zwalniających. Jak zauważa poseł, przyczyniają się one do szybszego zużywania się elementów zawieszeń samochodów. W przypadku części takiej infrastruktury bezpieczny przejazd wymaga zwolnienia poniżej obowiązującego na danym odcinku limitu prędkości. Jest tak szczególnie w przypadku samochodów o sportowym charakterze.

Wiele wskazuje na to, że problem ten z biegiem lat może stać się jeszcze większy z powodu lawinowo rosnącej popularności SUV-ów i crossoverów. Samochody te – wyposażone w nieco większe koła i o podwyższonym prześwicie – pozwalają kierowcom na szybsze pokonywanie „śpiącego policjanta” bez uczucia dyskomfortu. W efekcie drogowcy będą musieli zareagować, tworząc wyższe przeszkody.

Wbrew temu, co można byłoby sądzić, progi zwalniające nie są jedynie problemem kierowców. Na tym, by nie nadużywano tej formy spowalniania ruchu, powinno zależeć również pieszym. Przyczyniają się one bowiem do powstawania smogu. O zanieczyszczeniach powodowanych przez samochody mówi się zwykle w kontekście wydostających się z rur wydechowych spalin. Do powstawania smogu przyczyniają się jednak również tarcze hamulcowe, okładziny kloców i opony. Te ścierane są podczas redukcji prędkości, co powoduje przedostawanie się do powietrza bardzo drobnych cząstek. Z brytyjskich badań wynika, że o ile spaliny samochodów są składnikiem pyłu PM2,5 w 16 proc., to hamulce i opony mogą stanowić nawet 11 proc. składu takich zanieczyszczeń. Badania na ten temat wciąż są jednak niekompletne.

Jak przekonuje Józef Lassota, progi zwalniające mogą być również niebezpieczne. Choć w statystykach Komendy Głównej Policji na próżno możemy szukać wzmianek o wypadkach spowodowanych przez takie przeszkody, to przywoływane przez posła brytyjskie opracowania już o nich informują. Jak pisze parlamentarzysta, w ciągu dziesięciu lat w Wielkiej Brytanii odnotowano około 1,6 tys. zdarzeń, których powodem byli „śpiący policjanci”. 23 osoby straciły w nich życie.

Nie wylać dziecka z kąpielą

Progi zwalniające niszczą samochody i przyczyniają się do smogu, a według niektórych źródeł mogą być również niebezpieczne. Nie zmienia to jednak faktu, że w niektórych miejscach skutecznie minimalizują zagrożenie dla pieszych. W interpelacji posła wcale nie chodzi o to, by nagle zlikwidować każdego „śpiącego policjanta”. Parlamentarzysta pyta w niej o to, czy resort rozważa ograniczenie liczby progów na rzecz innych rozwiązań uspokajających ruch. Świetnym przykładem „uprogowienia” polskich dróg jest przytoczony przez Lassotę przypadek ul. Opatowickiej we Wrocławiu, gdzie na 2 km odcinku drogi znajduje się aż 19 progów zwalniających.

„Na polskich drogach progów zwalniających jest więcej niż w innych krajach Unii Europejskiej. Podczas gdy w Polsce progów zwalniających przybywa, w innych państwach europejskich tendencja ta jest odwrotna” – pisze poseł w interpelacji.

Jaką mamy alternatywę? Zamiast „śpiącego policjanta” można zastosować szykany, które zmuszają kierowców do wykonania manewru ominięcia. Zaletą takiego rozwiązania jest to, że przed szykaną musi zwolnić każdy – nawet właściciel auta terenowego. Inne sugerowane przez posła rozwiązanie to zwężenie drogi. Tu mógłby się jednak pojawić problem z odśnieżaniem infrastruktury. Są jeszcze aktywne progi zwalniające. To mechanizmy z chowaną w asfalcie przeszkodą i poprzedzającym go miernikiem prędkości. Próg pojawia się tylko wtedy, gdy kierowca przekracza dozwoloną prędkość. W pozostałych przypadkach pozostaje płaski. Zaletą takiego rozwiązania jest również to, że aktywny próg może zostać zaprojektowany tak, by przepuszczać pojazdy uprzywilejowane.

Ograniczenie liczby progów zwalniających uważam za dobry pomysł. Zarządcy dróg powinni starać się unikać tego rozwiązania i uspokajać ruch w inny sposób. W wielu miejscach nie sposób jednak zastąpić je innymi rozwiązaniami. W takim przypadku interes pieszych musi stać ponad życzeniami kierowców.

źródło: Poseł nie chce progów zwalniających. Są źródłem zagrożenia i smogu – WP MOTO

Interpelacja: Interpelacja nr 27852 w sprawie progów zwalniających w kontekście poprawy bezpieczeństwa dróg