„Prezydent, strażnik konstytucji”. Spotkanie z Prezydentem Bronisławem Komorowskim.

W ramach spotkań krakowskiego Klubu Obywatelskiego na barce „Wiślane Ogrody” przy bulwarze Czerwieńskim pod Wawelem gościł we wtorkowy wieczór były prezydent Bronisław Komorowski.

Mimo deszczowej pogody niemal wszystkie miejsca były zajęte – na spotkanie przyszło ponad 150 osób.

Prezydent, który do Krakowa przyjechał razem z żoną, mówił m.in. o kondycji polskiej demokracji, sytuacji w Sądzie Najwyższym, odniósł się także do wspólnej konferencji Donalda Trumpa i Władimira Putina.

Koślawa demokracja

Spotkanie rozpoczęło pytanie o ustrój, a dokładnie: jaki ustrój mamy w Polsce w lipcu 2018 r.

– To minie – uspokajał na wstępie Komorowski. – Trzeba uważać z ferowaniem opinii skrajnych. Nie wydarzyło się jeszcze nic, co byłoby nieodwracalne. Na pytanie o dzisiejszy ustrój odpowiadam: koślawa demokracja. Chciałbym podkreślić, że nie ma innej demokracji niż demokracja liberalna. Przez lata żyliśmy w tzw. demokracji ludowej i wszystkim nam to wychodziło bokiem – przekonywał polityk.

– Moje pokolenie przyjęło założenie, że model demokracji zachodniej jest nam najbliższy. Tymczasem dziś próbuje się forsować przekonanie, że istnieje jakaś trzecia droga. Moim zdaniem nie ma takiej możliwości. Ten, kto szuka dzisiaj tego rozwiązania, naraża nas, że znajdziemy się poza kręgiem polityczno-kulturowym Zachodu. A biorąc pod uwagę nasze doświadczenia historyczno-geograficzne, oznacza to, że czeka nas w takiej sytuacji Wschód – ostrzegał były prezydent.

4

Najkrótsza droga do Trybunału Stanu

Następnym poruszanym tematem była obecna kondycja Sądu Najwyższego, a także rola, jaką odgrywa I prezes tego urzędu Małgorzata Gersdorf.

– Pani prezes nie jest politykiem, ale w pierwszej kolejności sędzią i naukowcem. Powoduje to, że popełnia błędy wizerunkowe, ale bez dwóch zdań ma świadomość, że na jej osobie spoczywa odpowiedzialność za niezależność Sądu Najwyższego – mówił były prezydent. – Ciągłe zmiany i poprawki w ustawie o SN z jednej strony są kompromitujące dla partii rządzącej, a z drugiej – pokazują, że rządzący czują się niepewnie. Dlaczego prezydent Duda dotąd nie podpisał dymisji pani prezes? Ponieważ boi się, że spotka go za to odpowiedzialność sądowa, że ten akt to najkrótsza droga przed Trybunał Stanu – podkreślał Komorowski.

Apel o jedność opozycji

Bronisław Komorowski podzielił się także swoją opinią na temat prezydenta USA Donalda Trumpa.

– Siły rządowe jeszcze przyklaskują przebudowywaniu sił światowych, które próbuje przeprowadzić obecnie Donald Trump, ale moim zdaniem te zmiany wyjdą Polsce bokiem. Trump postanowił zrezygnować ze stawiania na wolność, z czym USA kojarzyły się chyba wszystkim Polakom przez lata. Teraz Trump mówi: nie wolność, ale interes Ameryki. Dzieje się tak, ponieważ ma mentalność biznesmena, a nie polityka. Liczą się dla niego nie wartości, ale grubość portfela – przekonywał Komorowski.

Wybory samorządowe 2018. Komorowski: Wyborcy premiują jedność

Na koniec były prezydent mówił o szansach opozycji na sukces w zbliżających się wyborach samorządowych.

– Wynik tych wyborów będzie rzutował na wyniki wszystkich następnych: do europarlamentu, parlamentarnych w Polsce, a nawet prezydenckich. Wszystko wskazuje na to, że PiS uzyska większe poparcie w sejmikach niż w poprzednich wyborach samorządowych. Nie musi to być jednak sukces, jeżeli będzie to słabszy wynik niż w wyborach parlamentarnych. Jeżeli tak się stanie, będzie to dla nich lekcja pokory i kompromisów – analizował Komorowski.

– Z kolei opozycji przyszło działać w bardzo trudnych warunkach: rządzący nie przestrzegają reguł demokratycznej gry, mają też przewagę medialną. Należy jednak pamiętać, że doświadczenie III RP uczy, że w Polsce wygrywają ugrupowania stawiające na jedność: tak wygrała „Solidarność”, tak wygrała lewica, AWS, a ostatnio Zjednoczona Prawica. Wyborcy premiują jedność i jeżeli dzisiejsza opozycja chce wygrać, musi tę jedność pokazać. Nie tylko na poziomie współpracy między partiami, ale także w sojuszach z ruchami lokalnymi – radził były prezydent.

1

źródło: Gazeta Wyborcza – Kraków