Progi zwalniające do likwidacji? Poseł proponuje inne rozwiązania – TVN24 BiS

Wielu kierowców narzeka, że progi zwalniające są zbyt często wykorzystywane przez drogowców. W tej sprawie postanowił zainterweniować jeden z posłów Platformy Obywatelskiej Józef Lassota, który przekonuje, że „leżący policjanci” stwarzają zagrożenie i zwiększają stężenie szkodliwych pyłów. Materiał programu „Raport” w TVN Turbo.

Progi zwalniające do likwidacji? Poseł proponuje inne rozwiązania – Materiał Video (klik)

W 2017 roku ponad 70 procent wszystkich wypadków wydarzyło się w terenie zabudowanym. 90 procent wszystkich zdarzeń z udziałem pieszych to również teren zabudowany. Poseł PO Józef Lassota uważa, że progi zwalniające doskonale spełniają swoją rolę w kwestii ochrony pieszych, ale nie są pozbawione wad.

Niebezpieczne progi

Parlamentarzysta skierował pod koniec listopada interpelację do ministra infrastruktury, w której zauważa, że progi zwalniające mogą być niebezpieczne.

„Przejazd przez próg z prędkością większą niż dopuszczalna powoduje podbicie kół samochodu i dyskomfort dla kierowcy i pasażerów, przez co skłania do przejeżdżania przez niego z ograniczoną prędkością, zazwyczaj 20 lub 30 km/h” – czytamy w dokumencie.

Lassota zaznacza również, że progi zwalniające „generują wibrację i hałas, narażają zdrowie mieszkańców, kierowców i bezpieczeństwo pasażerów karetek pogotowia, w zimie utrudniają odśnieżanie, a także niszczą auta (m.in. zawieszenie pojazdów, przedwczesne zużycie amortyzatorów, hamulców, drążków i wahaczy).”

Dodaje też, że hamujące samochody zwiększają stężenie szkodliwych pyłów.

Według badań prowadzonych w Wielkiej Brytanii, w ciągu 10 lat z powodu progów doszło do 1600 wypadków, w których zginęły 23 osoby. W większości państw Unii Europejskiej odchodzi się od „leżących policjantów”. U nas wprost przeciwnie.

– Progi zwalniające to jest najprostszy sposób na ograniczenie szybkości, ale trzeba je stosować z umiarem – przekonuje Lassota w rozmowie z TVN Turbo.

Teraz szykany?

Jak wskazuje w interpelacji na Zachodzie zamiast progów zwalniających coraz częściej stosuje się zwężenia dróg lub szykany, które trzeba omijać. „Może w Polsce takie rozwiązania również zdałyby egzamin” – sugeruje poseł.

Sporym problemem są również niejasne przepisy dotyczące projektowania. Efekt? Kierowca nigdy do końca nie wie na co wjeżdża. Czasami jest zwyczajnie za wysoko.

Czy progi znikną z polskich ulic? To mało prawdopodobne, ale wystarczy projektować je z głową i budować jedynie tam, gdzie rzeczywiście są niezbędne. Z takiego kompromisu wszyscy będą zadowoleni.